Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 marca 2017

kto

Kto mi powie gdzie się podział marzec ????
Dopiero co się zaczynał a już końcówka.
Cieszy mnie to ciepło za oknem.
Powoli uruchamiam ROWER.
W tym sezonie chce naprawdę zacząć jeździć już tak na serio.
Miałam falstart i skończyło się to na L4, ale teraz już prawdziwie ciepło.

Remont się przeciąga wstępna data była koniec marca, dla mnie jak w połowie maja się zakończy to będzie dobrze.
Nie narzekam dzielnie znoszę walkę z administracją i zarządem.

niedziela, 26 lutego 2017

korzystam

W tym roku postawiłam na to co oferuje mi "miasto" i nie tylko.
Zupełnie za darmo lub czasami za niewielką opłatą.
Miejskie Centrum Kultury całkiem dużo oferuje atrakcji.

Tak samo biorę udział w jakiś konkursach na FB.
Nie często, ale jednak coś wygrywam.
Ostatnio miałam przyjemność zjeść przepyszny naleśnik.
Jeśli ktoś będzie w Katowicach to polecam - klik
W maku wypić pyszne latte macchiato również za free.
Od maja szykuje się darmowa joga.

wtorek, 21 lutego 2017

Postanowiłam

Postanowiłam nieco zwolnić. Świadomie nieco sie wycofuje.
Czeka mnie bardzo intensywny czas, tym razem nie związany ze spotkaniami.
Powoli zaczynam remont, a wiadomo bez auta będzie ciężko, ale kto jak nie ja ;-).

Jedynie z czego nie chce rezygnować to ćwiczenia, kiedyś tak znienawidzone teraz są moją ucieczką. Ostatnio na siłowni zostawiam siódme poty, jest mi dobrze z tym.

środa, 8 lutego 2017

ogarnąć się

Pod koniec 2016 dałam sobie czas na ogarnięcie się. Nowy rok miał być przełomowy. Miałam wejść w 2017 z nowymi siłami i pełna energii. Już początki Nowego Roku zweryfikowały moje plany. No dobra mówiłam sobie, nich będzie to po urlopie naładowana słońcem,  odpoczynkiem.
Mija tydzień od powrotu, a ja jakaś tak dalej rozmemłana. Tyle tylko, że już nie mam zastępczej daty, kiedy zacząć się ogarniać. Szczególnie, że powoli zacznę remont, ojjjj się będzie działo. Brat już chce bym zaczęła się pakować ;-). No i właśnie przeraża mnie to co  mam zabrać, co wyrzucić, bo jestem typowym gromaderem, zbieram wszystko. A dodatkowo jeszcze szafki, szafeczki po Rodzicielce trzeba ogarnąć. A czasu jakoś brak. Kalendarz wypełnia mi się niebezpiecznie po brzegi. Kiedy nauczę się żyć wolniej ?????


Chyba czas na jakąś rozpiskę co i kiedy będę porządkować. Muszę też po sklepach zacząć jeździć i szukać płytek, paneli itd. Zamiast mnie to cieszyć póki co mnie przeraża.

piątek, 3 lutego 2017

Już dawno

Już dawno nie byłam sama ze sobą.
Wolny wieczór i tylko bycie ze swoimi myślami.
Jest ciężko, dalej demony dopadają mnie z rożnych stron. Musze chyba się ze sobą oswoić po wszystkich wydarzeniach ostatnich dni, wyciszyć przede wszystkim. Wrócić na właściwy tor.

piątek, 13 stycznia 2017

człowiekowi

Człowiekowi to się nie dogodzi. Wiele pozytywnych wydarzeń przede mną, a ja zamiast się cieszyć jakaś taka zestresowana jestem, poddenerwowana. Zupełnie nie wiem o co chodzi. Może to już oznaka przemęczenia psychicznego  i zbliżający się urlop ;-). Obym tylko po powrocie była naładowana i pełna energii, bo czeka mnie intensywny czas.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

zmiarźluch

Taka pogoda to nic nowego.
Pamiętam lata, gdzie całe miesiące było po -20.
Jedyna różnica to takla, że z wiekiem marznę.
Jak widzę dziewczynki rozpięte, bez czapki, bez rękawiczek z gołymi kostkami to aż mną telepie, gdy ja tym czasem mam "kalesoniki" a jakże, opaskę i czapkę, kurtkę, polar , coś pod szyję i szczelnie jestem obwiązana, tak, że prawie ledwo chodzę. Na nogach dodatkowe ciepłe skarpetki.

czwartek, 29 grudnia 2016

Podsumowanie

Wiem, że to nowy blog, ale zbliża się koniec roku i mam jakąś taką potrzebę zrobić podsumowanie.
Zdecydowanie był to najgorszy rok w moim życiu, było tez pare tygodni, których nigdy niestety nie zapomnę, choć bym bardzo chciała. No ale może od początku.
Sylwester nietypowy, bo spędzony w Tatralandii - najlepsze co mnie mogło wtedy spotkać. Niestety powrót do domu już nie był taki miły, bo pierwszy raz nam Rodzicielka odpłynęła uderzając dość mocno o podłogę. Kolejne miesiące w zasadzie podobne do siebie zlewają mi się w całość, pamiętam tylko brak sił, walkę o każdy dzień.
Koniec maja początek czerwca był najlepszym okresem w roku 2016. Rotterdam, gra i zupełne zapomnienie o domu, psychicznie wypoczęłam, bo fizycznie to wróciłam wykończona, szczególnie, że w 2 dni przeszłam koło 80 km. Poznałam też kogoś bardzo wartościowego i bardzo, ale to bardzo żałuję, że znajomość się nie rozwinęła, bo był to ktoś z kim widziałam się w przyszłości, ktoś kto mi odpowiadał pod wieloma względami, ktoś kto mi się spodobał. Życie lubi jednak płatać figle - niestety.
O ile początek był super tak koniec miesiąca to już równia pochyła. niespodziewana moja operacja dość inwazyjna, dająca niestety negatywny efekt do końca życia. To i Mamie się znacznie pogorszyło, pierwsze pampersy, cewniki, niewstanie z łóżka (lepiej o tym nie pamiętać) Wszystko w jednym czasie i brat kursujący do dwóch szpitali, w dwóch rożnych miastach.
Początek lipca jeden z dwóch najgorszych tygodni w moim życiu. gdy zostałyśmy same na 3 dni, ja ze szwami nie mogąca nawet dźwignąć kilograma, mama nie chodząca praktycznie. Aby wstać z łóżka musiałam prosić sąsiadów. Walka trwała zacięcie przyszła poprawa, po czym końcówka sierpnia kolejny cios. Wrzesień przełomowy, drugi najgorszy tydzień w moim życiu. Praktycznie czekając na śmierć. 18 września do końca zostanie w mojej pamięci.
Wszystko po to juz inna bajka. Najpierw życie w jakimś amoku, teraz już bardziej jakoś spokojnie.

Pierwsze Święta beż mamy, trudna sprawa, dobrze, że już po.

A co na 2017 ???
Plany są zarówno wyjazdowe, jak i przeprowadzkowe.
Będzie to zdecydowanie intensywny rok i wiele zmian nastąpi.
Cieszę się na nowe.

Ten 2017 zdecydowanie nie może być gorszy, on musi być lepszy.

wtorek, 27 grudnia 2016

Czasami

Czasami trzeba wyłączyć EMOCJE.
Zdecydowanie człowiek inaczej funkcjonuje.
Wiadomo, że to nie takie proste, ale po wielu próbach i ćwiczeniach - da się.

Święta minęły spokojnie. może dzięki chorobie, większość przeleżałam. Miło jest czasami biegać w piżamie jeszcze w południe, nie śpiesząc się, popijając kawę.
Takiego czasu mi najbardziej brakuje.
Planuję już na swoim wstawać wcześniej, niż tylko ubrać się i biec do pracy. Chciała bym  niespiesznie się obudzić, może coś poczytać, miło i spokojnie wypić kawę, może zmienię nawyki i śniadania będę jeść w domu, kto wie ;-).
Chciała bym być dla siebie znacznie więcej.

wtorek, 20 grudnia 2016

Święta

Już od dłuższego czasu nie czuję atmosfery Świąt.
Nie wiem czy to brak śniegu, czy odejście od kościoła, ale zdecydowanie w tym roku chciała bym TEGO czasu uniknąć. Nie ma co się czarować nie będą to radosne Święta, nie będzie to czas wspólnego lepienia uszek i pierogów. Wspólnych rozmów o tym co teraz i o tym co było. Nie będzie wspólnego słuchania radia 24 grudnia oraz kolęd.
Nic nie będzie.
Nie mam ochoty na choinkę, na ozdoby, za bardzo wszystko mi się kojarzy, za bardzo czuję brak.

ZA BARDZO TĘSKNIĘ.

Dni wolne zaplanowane może to i dobrze, ale...... no właśnie pojawia się Ale,
WIGILIA spędzona będzie z ludźmi, których nie lubię, bo tak trzeba, bo to dla dobra Młodej.
Pozostałe dni jakoś miną, choć najchętniej przespała bym ten czas.


Niech już będzie PO.

piątek, 16 grudnia 2016

Jednak

Jednak nie potrafię żyć bez bloga.
Nie chodzi o statystyki, odwiedziny, a bardziej o to bym mogła spisać moje myśli. bo to co spisane lub powiedziane brzmi zupełnie inaczej.

Liczę na swoją wytrwałość oraz otwartość.
Tego muszę się nauczyć. nie mogę już życia spisywać od myślników.
Przede wszystkim chcę się poukładać.